Obrazy z życia i podróży





resursa ich, czas wypłaty pensij, niektórych nawet mieszkania w mieście wynaleśćby potrafił, pożycza im w deszcz parasola i wchodzi odważnie w polityczną konwersację o
urzędnikach Izby Skarbowej, niezważając, jak fatalnie skompromitować się może.
Dziewczęta, markier, sama Jejmość, dzieci (jeśli są) wszystko to zna tych patrjarchów, szanuje ich, kłania się im, weneruje. I nie bez przyczyny, głęboka w tem przyczyna.
Oni pospolitemu ludowi dają dobry przykład wiernością swoją w uczęszczaniu zawsze do jednej szklanki, do jednego stolika. Jak ich nic szanować?
Inni trzpioczą sie po całem mieście, oni codzień z regularnością zegarka w jedno dążą miejsce i tak niechybnie o-
placają podatek.
Gdy którego z tych panów, w naznaczonej niema godzinie, patrz jak się o nich troszczy i gospodarz i słudzy. — Niewidać coś pana P.
powiada markier, półgodziny jak jego piwo przyniosłem. Musi być chyba chory.
— Wczoraj kaszlał mocno i czerwony był bardzo, powiada gospodarz.
— Już i nie młody, odzywa się Justysia. — Hm! Jak to niemłody, tobie trzpiocie
niemłody, że cholewek do ciebie nie smali.
Wytrawny człowiek, ale wcale nie stary, lat czterdzieści kilka. A co za regularne życie.
— Prawda, powiada cicho markier do Justyny, regularnie pięć butelek piwa nie licząc wódki wypija —
Po kilku dniach niebytności, cóż to za troskliwość w przyjęciu gościa.

— Jak się macie?
— A to pan? — A jakże się pan ma? — Co to? chory pan był?
— Co to panu było?
— Pański kaliszan gotowy. —
— Zamknijcie okno.

I zamykają okno i chuchają i tańcują koło niego. Mogliżby być troskliwsi najbliżsi krewni, najpatentowańsi przyjaciele.
Toż samo dzieje się w kawiarniach, cukierniach i traktjerach.
Trakjery podzielim dla dogodności czytelników naszych, na trzy klassy.
Traktjery dobre, których było dwa Titiusa i Malinowskiego, średnie, których było kilka i tanie, których policzyć nic można.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 Nastepna>>